wtorek, 1 lutego 2011

Panie Agresywny Przechodniu

Witam Panie Agresywny Przechodniu

Najmocniej przepraszam, że przestraszyłem Pana krótkim sygnałem dźwiękowym, zwanym klaksonem. Był Pan przecież na przejściu dla pieszych, który to fakt unaocznił mi Pan wrzeszcząc i podskakując przed maską samochodu. Szkoda tylko, że wtargnął Pan, Panie Agresywny Przechodniu na owo przejście nie patrząc czy nadjeżdżam. Nie wziął Pan również, Panie Agresywny Przechodniu, pod uwagę faktu, że było ślisko i - zwyczajnie - nie miałem pojęcia czy rozsmaruję sobie Pana na masce, czy jednak zdążę wyhamować. Nie, Panie Agresywny Przechodniu, nie jechałem 80 na godzinę, minął się Pan z prawdą sugerując tak irracjonalną wartość - gdyby Pan, Panie Agresywny Przechodniu miał rację w tej materii, to był by Pan połamanym trupem - i nie pomógł by mi ani ABS ani posiadane umiejętności jazdy wyczynowej. Poza tym chciałem zaznaczyć, że obelgi i zapraszanie mnie na solówkę na pasach, w centrum miasta, jest kiepskim pomysłem, sugerującym ubóstwo intelektualne. Czy Pan, Panie Agresywny Przechodniu przypadkiem zeżarł może działkę amfy albo jakiegoś gorszego syfu? Proszę wybaczyć, ale jakość komunikacji właśnie na to wskazywała. Jeśli mam rację, to zapomniał Pan zapoznać się z treścią ulotki bądź skonsultować się z lekarzem bądź farmaceutą, bo Pańskie reakcje wskazywały, że prawdopodobnie zażyty lek zaszkodził Pana i zdrowiu i życiu. Pana Agresja sprowadziła Pana, Panie Agresywny Przechodniu do kawała rzucającego się mięsa. A szkoda, gdyż jako fotograf mogę powiedzieć, że przystojny z Pana facet. Cóż więcej dodać? Powtórzę to, co powiedziałem odjeżdżając bez stawania z Pańską Agresją w szranki na prymitywne pięści i kopniaki - proszę na siebie uważać, jest ślisko. A samochód nie poczuje żadnego bólu rozszczepiając Panu kości goleni, miażdżąc miednicę i łamiąc żebra.

Do NIEzobaczenia.

3 komentarze:

  1. to obowiązkiem kierowcy jest patrzec czy przechodzień nadchodzi i obserwowac czy może bezpiecznie przejechac przez przejście, a nie pieszego, który ma wypatrywac czy nic nie jedzie. oczywiscie, powinien, ale jeśli tego nie robi to Twoim obowiązkiem było przewidzenie takiej sytuacji w czas i jak najszybsza reakcja. też bym się zdenerwował słysząc klakson na przejściu dla pieszych.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. to, że ludzie na przejściach dla pieszych mają teoretyczne pierwszeństwo od niczego ich wcale nie zwalnia. Chyba wszyscy wiedzą jak super jest poruszać się samochodem po mieście, właśnie w mieście to te tępe woły mają stanąć w wyznaczonym do tego miejscu i się rozejrzeć a jeżeli by wszedł idiota jeden z drugim na pasy z racji ich pierwszeństwa i inny debil po nie wiadomo jakim syfie leciał by 150 na godzinę po Kilińskiego i ich zabił? bronili by się, że mieli pierwszeństwo? no chyba nie....kierowca zawsze może bezpiecznie przejechać jemu się nic nie stanie, czasem tylko gorzej z autem, wymienimy zderzak i pogiętą maskę ale zdrowia nie przywrócisz, więc rozglądaj się Pan. ja bym nie hamował ;] nie będę opon zdzierał bo idiota się spieszy ;]

    OdpowiedzUsuń na zawsze