sobota, 13 lutego 2010

Śniega skradli!

Wiecie, człowiek jak sobie wypije dwa piwa to właściwie jest już nieco "ciachnięty". Tak to się teraz ładnie nazywa. Tak po ułańsku zupełnie. No więc trochę się "ciachnąłem" na imprezie urodzinowej Misia. TEGO Misia. Właściwie to chyba nawet nie były urodziny, ale oj tam, nie muszę przecież zaraz pamiętać wszystkich detali. W końcu byłem się pobawić. Ale, gdy zabawa się już skończyła, zebraliśmy się w sobie i poszliśmy. Na przełaj. Przez nasze Aleje. Śniegu nawaliło, to myślałem, że będzie trzeba narty obuwać. Wyszliśmy z bramy i jak mnie nie wryło. Patrzę i nie wierzę. Rwetes i pierd pandemonium na ulicy. Myślę sobie, prawda, czas to czas, ale kurde, druga w nocy a na ulicy jak w ulu. Cała brygada ludzi biega i z wielką mocą odśnieża, a dla dopełnienia obrazu jeździ takie małe toto, błyska, podskakuje, parska i kradnie ten śnieg. I to tak radośnie, na dwóch kołach dęba staje i rzuca się z wyciągniętą do góry łyżką na pożarcie kolejnej zaspy. Tak patrzę na to, patrzę, wymacałem aparat, odpaliłem, zadziałem moje ulubione, manualne szkiełko i sobie myślę: "a co, zobaczymy jak się tą szabelką po dwóch piwach macha".






2 komentarze:

  1. Jak na dwa piwa to nieźle a z tekstu się uhahałem

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnia fota bezcenna, z mamuta zrobiłeś resoraczka! Peace man!

    OdpowiedzUsuń