Często mnie nachodzi taka myśl, co my robimy z energią. My jako gatunek oczywiście. Jak ją pozyskujemy, gromadzimy, przekazujemy, gospodarujemy i wykorzystujemy. Piszę w liczbie mnogiej celowo, mam na myśli proces wspólny, taki jak najbardziej globalny, komunalny. I tym samym często jakże nieudolny i pokraczny. Bo jak wspólne to niczyje. A jak już moje to wara od tego. Taka lokalna odmiana kolejnego wcielenia ludzkiej rozrzutności. Z drugiej strony, gdyby nie to, to co?
pierwsze robi niesamowite wrażenie, natomiast patrząc na trzecie mam wrażenie że drzewa pod płoną w elektrycznym słońcu
OdpowiedzUsuń na zawsze