czwartek, 17 września 2009

Sztuka nieostrości

Wiecie, w dzisiejszych czasach w popularnych serwisach kręcących się wokół fotografii amatorskiej, nawet tej aspirującej, dominuje bardzo proste podejście do algorytmu jechania po autorach prezentowanych fotografii:

1. zdjęcie musi być ostre (bo nie ostre są ZŁE)
2. zdjęcie musi mieć idealny układ histogramu (za ciemne i za jasne są ZŁE)
3. zdjęcie musi przedstawiać coś jednoznacznego i prostego
4. zdjęcie nie może zmuszać do myślenia (warunek konieczny)

Tak sobie myślę, że to nie jest wcale takie złe podejście. Zawsze na jego podstawie można jakiegoś rozwijającego się artystę jednego z drugim skrócić o głowę, czy aparat, lub jak kto woli, o obiektyw. I po temacie. I już nikomu nie trzeba fizycznie w ryj dawać, wystarczy interneta włączyć i jaka zabawa! Ahhh, i jeszcze można się poczuć wtedy takim wielce ważnym i wielce fajowskim. I nawet nie trzeba się wielce wysilać umysłowo, żeby to osiągnąć. Marzenia :)

Przy okazji pragnę zaznaczyć, że powyższy wywód jest jedynie luźno związany z poniższą fotografią, która jest taka jaka jest i wcale inna ma nie być. Jeśli myślisz inaczej, to powyższy wywód przyjmij jako mój autoryzowany, osobisty wjazd na psyche.

1 komentarze:

  1. Marku, ja wlasnie odbieram fotografie
    zupelnie inaczej.
    Jezeli ktos publicznie pokazuje zdjecie,
    uwazam je za skonczone.
    Po prostu albo czuje i wiem co chcial autor
    powiedziec, albo nie.
    Nieostrosci, naswietlenie, glebia,
    kolory, to tylko srodki.
    Wszystkim amatorom na poczatku drogi
    odradzalbym amatorskie serwisy.
    Lepiej zrobic pakiet odbitek i przejechac sie
    do jakiegos uznanego autorytetu, mistrza.

    OdpowiedzUsuń